Wiadomości z Mikołowa

Niech moja historia będzie dla Ciebie przestrogą...

  • Dodano: 2023-10-03 12:30, aktualizacja: 2023-10-04 11:02

Za moment dowiesz się nieco więcej na mój temat. Mam nadzieję, że przeczytasz cały tekst. Bo może dzięki temu uchronisz się przed popełnieniem wielu błędów, które dla mnie okazały się bardzo kosztowne.

Poznaj kilka faktów o mnie

Na imię mi Marcin. W tym roku skończę 33 lata. Już jako małe dziecko byłem dość duży. Nie chodzi jednak o wzrost, a niestety o wagę.

Nadprogramowe kilogramy mnie osobiście nie przeszkadzały. Bardziej moim rodzicom, ale i oni w końcu dali mi spokój. Nie lubiłem nigdy grać w piłkę, kosza, siatkówkę itp. Zawsze zaś uwielbiałem komputery. I to właśnie przed ekranami tych urządzeń spędzałem większość wolnego czasu.

Nie lubiłem też nigdy tak zwanego „zdrowego jedzenia”. Rodzice zapisali mnie w szkole na obiady. W takiej stołówce zazwyczaj dania są zdrowe. Dlatego mi nie do końca odpowiadały.

Korzystali za toąŚ moi koledzy. Nieraz oddawałem im swoje porcje. M.in. to przyczyniło się do tego, że byłem dość lubiany. Wiem, że dużo osób zmagających się z otyłością ma kłopoty w szkole. A ja takich nigdy nie doświadczyłem. Poza tym rodzice dość szybko kupili mi wspomniany komputer. Wtedy mało kto mógł pochwalić się takim sprzętem. Zapraszałem zatem kolegów do siebie i nieraz graliśmy w rozmaite gierki. Popijając niezdrowymi napojami i jedząc chipsy.

Wydaje mi się, że waga sama w sobie nigdy nie byłaby dla mnie jakimś poważniejszym kłopotem. Coraz bardziej dokuczało mi jednak zdrowie. Bardzo szybko się męczyłem. Nie mogłem zrobić kilku kroków po schodach bez zadyszki.

Szybko robiłem się czerwony, a serce waliło mi, jakbym przebieg co najmniej z pół maratonu. No i kręgosłup. Coraz częściej bolały mnie plecy.

Wyniki badań też pozostawiały sporo do życzenia. Nie do końca mi się to uśmiechało, ale zdecydowałem się na radykalne kroki, czyli odchudzanie.

Mając 22 lata miałem 105 kg (przy 173 cm wzrostu). Lekarz powiedział, że jak się nie wezmę za siebie, to może być ze mną kruchoąŚ Mocno wziąłem sobie te rady do serca.

Odchudzałem się „dietami cud” i kiepsko się to dla mnie skończył...

Nie posłuchałem się jednak lekarza i nie poszedłem do jakiegoś wykwalifikowanego dietetyka. Doktor doradzał mi sprawdzony catering dietetyczny Mikołów. A ja zrobiłem po swojemu.

Znalazłem „dietę cud”. Nie ukrywam, od początku była mega ciężko. Jadłem tyle, co kot napłakał. Przez to czułem się tragicznie. Nieraz wydawało mi się, że zemdleję. Paradoksalnie na tej diecie czułem się gorzej niż wcześniej.

Myślałem jednak, że tak musi być, a organizm w końcu się przyzwyczai. Nie przyzwyczaił się... Coraz bardziej manifestował to, że coś jest nie tak.

Waga troszkę poleciała w dół, ale dla mnie najistotniejsze było to, że tak się nie da żyć. Nie miałem sił, nie miałem żadnej radości z jedzenia. Ciągle chodziłem niczym wrak człowieka.

Znowu poszedłem zatem do lekarza. Opowiedziałem mu całą historię. Lekarz zlecił badania i wyszło, że mam wiele niedoborów. Niestety, takie są skutki, jak się stosuje niesprawdzone diety. Także nie idźcie tą drogą, co ja. Bo narobicie sobie niepotrzebnie wielu kłopotów.

Jak się zatem odchudzać? Wybierz coś z oferty LOVE Catering

Trochę przypadkowo wszedłem na stronę LOVE Catering. Gdzieś przeczytałem, że podobno każda ich dieta pudełkowa jest właściwie zbilansowana, zdrowa i pyszna.

Skorzystałem z Kalkulatora kalorii LOVE, aby wiedzieć, jaki fit catering wybrać. Okazało się, że podobno dobry będzie dla mnie catering Sport o kaloryczności 2200 kcal.

Dla pewności (bo nie miałem zamiaru drugi raz doprowadzać się do tak kiepskiego stanu) spytałem się jeszcze dietetyczki z LOVE Catering, czy to rzeczywiście odpowiednia opcja. Ona potwierdziła, że przy moich parametrach i stylu życia (zaznaczyłem, że chcę chodzić na siłownię) jest to słuszny wariant.

Od 5 miesięcy jestem pod opieką ekspertów z tej firmy cateringowej. Schudłem dopiero 10 kg, ale dietetyczka mówi, że to dobry wynik. A ja jej wierzę. Co ciekawe, nie czuję, że jestem na diecie. Posiłki są pyszne i sycące. Jem zatem w miarę normalnie (oczywiście, musiałem w 100% zrezygnować z moich ulubionych słodyczy, czy chipsów), ale nie jest źle. Doceniam to, że moja sylwetka się zmienia, a ja mam więcej sił i rzadziej się męczę!

Justyna RomańczykJustyna Romańczyk
Źródło: Art. sponsorowany / Materiał dostarczony przez zleceniodawcę

Dodaj komentarz

chcę otrzymać bezpłatny newsletter portalu mojMikolow.pl.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.