PILNE Burza w Mikołowie była jedną z najsilniejszych od lat. Spadło do 55 litrów wody na metr

Czas czytania: 6 min.

W kilkadziesiąt minut na Mikołów spadła ilość deszczu odpowiadająca dużej części typowych lipcowych opadów. Nawałnicy z 1 lipca towarzyszył wiatr dochodzący do około 90–100 km/h, lokalnie grad, zalania oraz powalone drzewa.

Deszcz przeciążył kanalizację, wiatr łamał drzewa

Nad Mikołowem 1 lipca przeszła gwałtowna burza z ulewnym deszczem, silnym wiatrem i lokalnym gradem. Szacunkowo spadło od 35 do 55 mm deszczu, czyli od 35 do 55 litrów wody na każdy metr kwadratowy powierzchni.

Tak duży opad pojawił się w ciągu kilkudziesięciu minut. W raporcie pogodowym wskazano, że to ilość odpowiadająca znaczącej części średnich opadów notowanych zwykle przez cały lipiec. Tak intensywny deszcz ma charakter opadu nawalnego i może powodować tzw. powódź błyskawiczną.

Problemem była nie tylko ilość wody, ale też tempo, w jakim spadła. Kanalizacja deszczowa w miastach jest projektowana głównie z myślą o typowych opadach. W zależności od wieku sieci i przyjętych norm zwykle odpowiada opadom o intensywności około 15–25 mm na godzinę, a w nowszych systemach około 30 mm na godzinę.

W Mikołowie w krótkim czasie spadło więcej wody, niż infrastruktura mogła odprowadzić na bieżąco. Nadmiar zaczął gromadzić się na ulicach, parkingach i w zagłębieniach terenu.

Dodatkowym utrudnieniem były asfalt, kostka brukowa i chodniki. Woda z takich powierzchni nie wsiąka w grunt, tylko szybko spływa do studzienek. Gdy dopływ przekracza przepustowość rur, studzienki się przepełniają, a woda wybija na powierzchnię.

Burzy towarzyszył też bardzo silny wiatr. Porywy osiągały około 90–100 km/h, a lokalnie mogły być jeszcze silniejsze. Łamały gałęzie i przewracały drzewa, do czego przyczyniła się także nasiąknięta wodą gleba. Rozmokła ziemia słabiej utrzymuje system korzeniowy, dlatego nawet zdrowe drzewa mogą zostać wyrwane lub przewrócone.

Strażacy pompowali wodę i usuwali drzewa

Według zestawienia zdarzeń odnotowanych przez PSP strażacy interweniowali m.in. przy pompowaniu wody, wywróconych drzewach i niedrożnych studzienkach.

W raporcie wskazano:

  • pompowanie wody — 25 razy,
  • usuwanie wywróconych drzew — 20 razy,
  • niedrożne studzienki — 2 razy,
  • pozostałe zdarzenia — 4 przypadki.

Do godz. 8:00 2 lipca Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Mikołowie odnotowała 65 interwencji związanych z nawałnicą, która przeszła nad powiatem mikołowskim.

W porównaniu z typowym letnim deszczem, podczas którego spada około 5–15 litrów wody na metr kwadratowy, środowy opad był od trzech do nawet dziesięciu razy intensywniejszy. W raporcie oceniono, że była to jedna z najsilniejszych krótkotrwałych nawałnic w Mikołowie w ostatnich latach.

Nie była to jednak powódź o skali tej z 1997 roku, kiedy problemem były wielodniowe opady obejmujące ogromny obszar. W Mikołowie 1 lipca chodziło o krótkotrwały, ale wyjątkowo intensywny opad, który w kilkadziesiąt minut przekroczył możliwości miejskiej infrastruktury odwodnieniowej.

W podsumowaniu porównano ostatnie lata: 1997 i 201

Dodaj komentarz

Błąd:

Wynik:
Opinia została pomyślnie dodana.
Po przeprowadzeniu weryfikacji, jej treść zostanie udostępniona publicznie.

Trwa wysyłanie komentarza ...

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść.

* pola obowiązkowe